• Wpisów:106
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:10 576 / 3088 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wiem, że to dość samolubnie zabrzmi..
Ale tęsknie za czasami kiedy każdą wolną chwilę mogłam poświęcić dla tylko i wyłącznie "Ja"..
Robiłam to na co w danej chwili miałam ochotę, bez wspólnego ustalania, co komu pasuje i bez nerwów..
To były piękne czasy..
 

 
Jutro nastanie ciekawy dzień..dzień decydujący..
Mam cichą nadzieję aby był pozytywny..Lecz przeczucie podpowiada co innego..Nie podoba mi się to..
 

 
Wkurzające jest to..że nie mogę Mu o wszystkim mówić.. A jest moją jakby nie było najbliższą osobą..
A już o sytuacji w pracy..mowy nie ma..Bo sie nakręca, jeszcze bardziej ode mnie..Swoim "doradzaniem" zachowuje się jakby to On tam pracował..Bo On by zrobił lepiej, bo On by inaczej powiedział..
A ja potrzebuje tylko się wygadać i sama wyciągnąć wnioski..
ew. doradzić mi..a nie sie denerwować bardziej niż ja..To nie jest pomocne..ani nic..
 

 
Jako że życie nigdy nie było za łaskawe dla mnie..to z wielkim impetem..postawiło przede mną pierwsze wyzwanie, które można by porównać do wejścia na Mont Everest..

Jestem tak skołowana..że nawet opisywać sie nie chce..
Odkąd pracuje, a pracuje ładnych parę lat..tylko raz wyprowadzono mnie z równowagi do tego stopnia że sie najzwyczajniej poryczałam..dziś był raz drugi..
Początek roku..okazuje się dość h*jowy..
Wszelkie nadzieje na świadomość..że to będzie dobry rok..prysły jak mydlana bańka..
 

 
Nowy Rok..
Teraz, modne stały się "postanowienia noworoczne.." wszędzie o tym jest gadane..
Moje postanowienia?
Sprostać i podołać wszystkim wyzwaniom jakie postawi przede mną życie..
  • awatar Z półki mi spadło: Również nie mam jakiś szczególnych postanowień noworocznych ;) nigdy mi to nie wychodziło. Trzeba sobie radzić na bieżąco. P.S uwielbiam zdjęcie, które masz jako avatar <3 Mam nawet taką zakładkę do książek :)
  • awatar ms moth: Życzę powodzenia ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kończy się rok..
Rok..który był niesamowicie intensywny, wydarzyło się tyle rzeczy, których w życiu bym nie przewidziała..
A Nowy Rok? Jaki będzie? Jak sie zacznie?
Znowu wszystko zostało na mojej głowie..Odeszła kolejna osoba z biura..zostałam praktycznie sama..Nie wiem jak ogarnę zakończenie roku, to będzie jakiś horror..
A moje zaangażowanie..nadal trwa..
Co przyniesie Nowy Rok?
 

 
Zaangażowanie.. Nie powinnam, a jednak.
Muszę se wybić z głowy pewne rzeczy..Koniecznie..
 

 
Jakie to świetne uczucie..starasz się w pracy, dwoisz się i troisz..żeby robota która Cię nie dotyczy tak naprawdę, była zrobiona..dobrze zrobiona..
Uczysz nową, obowiązków..które Ciebie nie dotyczą i z którymi tak naprawdę nie masz nic wspólnego..
Zostajesz po godzinach..jesteś na każdy telefon..
I jak głupi jakiś..liczysz..na chociaż parę złotych premii..
Zaglądasz na konto w dzień wypłaty..
Tak..być naiwnym..to takie cholernie cudowne..
 

 
Grudzień..
Dopiero co było rok temu..Przez rok tyle rzeczy się wydarzyło..No to jest niebywałe..
To był..bardzo ale to bardzo intensywny rok Może nawet pozytywny..? Okaże się jeszcze..
 

 
Czy aby ja nie narobiłam se biedy..
Okaże się w przeciągu paru dni..
Decydujących dni..
W pracy uczę nową..Bardzo dużo czasu poświęcam jej na tłumaczenie i pokazywanie.. Mam nadzieję że zostanie to docenione i nie dostanę kopa w d*pę...
Czas...
 

 
Niby mi nie zależy.. ale jednak..
Niby myślę..że mam to gdzieś.. ale jednak ściska w gardle..
Bez sensu..
Niby się nie zaangażowałam...Niby...
Bez sensu to jest..
Prędzej czy później umrze śmiercią naturalną to..
Głupia ja..
 

 
Czas..ucieka mi przez palce..
Wszystko dzieje sie okropnie szybko, za szybko..
W mgnieniu oka mijają tygodnie, miesiące.. a ja mam wrażenie, że mi nic nie zostaje.. wszystko ucieka razem z czasem..masakra..
 

 
Nie wiem co jest grane..dosłownie..co jest grane.
W pracy nagły zwrot akcji, jestem doceniana i chwalona..
Może to dzięki temu, że jej nie ma..
Nie wiem co mam o tym myśleć, jakoś boje się..

Parę dni spokoju powoli dobiega końca..Wszystko co dobre szybko się kończy..zawsze tak jest..
 

 
Ale w pracy mam H*jnie.. Masakra..
Kierownictwo na każdy telefon drze mordę jakby koniec świata miał być..Ja pier*ole czemu ludzie są tacy przewrażliwieni..jakby nie można było na spokojnie porozmawiać..To nie lepiej wszystko w złości i nerwach..
Bez sensu..
Jutro czeka mnie ciężki dzień.. Masakra
 

 
A było tak miło.. Cóż i się skończyło..
Więc..Nie ma sensu szukać sensu w czymś co jest bez sensu..
Myślisz..że poznałeś kogoś z kim można o wszystkim pogadać, na kim można zawsze polegać..Ludzie stwarzają pozory jak czegoś bardzo chcą..ZAWSZE..
 

 
Jakoś tak..
Cieszę sie z każdej chwili..Póki jest..Nie wiadomo jak długo. Oby jak najdłużej. Czas pokaże..

 

 
Wszystko co dobre..szybko się kończy..
Ten czas..te parę dni zleciało jak z bicza strzelił..zła jestem na czas..że tak szybko ucieka..okropnie szybko :<
 

 
Muszę mieć świadomość, że...pewne sprawy nie są na serio..To zabawa? Niby traktujemy się na poważnie, ale chodzi tylko o "jedno"..To moim zdaniem..
Jego zdaniem..jest uczucie, jest miłość..Heh jasne :-)
W pracy jak jej nie ma..jest normalna atmosfera..tak normalna, że to nie do pomyślenia że tak miło może być..
Muszę to wykorzystać, tą jej nieobecność..
 

 
Zapętliłam się..
Wszystko nabrało dziwnego biegu..
Czy ja naprawdę jest tak głupia i naiwna? Czy jednak nie dostrzegam pewnych rzeczy..
Nie bardzo ogarniam co jest grane..
W pracy siedze na dwóch stanowiskach..bo muszę "ją" zastępować..bo jej nie ma..
Byle do wakacji...a co później? Czy nadal tam będę?
W przeciągu roku zmienia sie tyle rzeczy..w głowie się nie mieści..
Czy pewne znajomości przetrwają? Czy warto się starać o pewne osoby? Mam taki mętlik..
Zapętliłam się..to do mnie nie podobne..
 

 
Nie wiem co jest grane, ale coś jest grane...
Wracam do pracy, a moja robota wisi...
Ja muszę zastępować tą cipe, wszystkie jej obowiązki robić, a jak tylko coś nie tak jest..to opieprz od góry do dołu dostaje.. A ona? Bo się nie obrobiła z robotą... Takie słowa przełożonego..nic się przecież nie stało..
Krew mnie zalewa..nienawidzę takich ludzi..
Ale cóż w firmie są równi i równiejsi...
 

 
Wszystko się popieprzyło..
Oby wrzesień czym prędzej zleciał.. wrrr...
Kuźwa...jestem zła... Wszystko poszło nie po mojej myśli...wszystko...
 

 
Ymm..pisałam już że go nienawidzę?
Więc mogę to powtarzać po stokroć... NIENAWIDZĘ GO.
Nie mogę na nim polegać.. Wszystko musi być tak jak on powie...nie mogę mieć swojego zdania...
A muszę z nim być...K*rwa muszę i to mnie wkutwia najbardziej...
Mam pół życia zmarnowane przez niego.
 

 
Mam wrażenie, że nadszedł czas abym wyjaśniła pewne rzeczy. Służbowo i prywatnie.
Prywatnie wczoraj z siostrą wyjaśniałam se parę spraw...ale jeżeli ktoś jest cholerną materialistką i jest zapatrzony tylko w swój czubek nosa, to była tylko strata czasu.
Służbowe muszę wyjaśnić na dniach w pracy.
Muszę oczyścić swoje myśli, swoją głowę. Moja spostrzegawczość niepokojąco zasnęła. To do mnie nie podobne...
 

 
Jak ja nienawidzę fałszywych osób, które w pracy robia pod górkę... obrabiają dupę byleby cos zrobić na swoją korzyść..Kuźwa co za porąbany dzień...
Bumerang powraca... i tak ku*wa w kółko... ile jeszcze??
 

 
Mam taką nadzieję, bo jest mi cholernie ciężko...