• Wpisów:90
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:9 163 / 3030 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ale w pracy mam H*jnie.. Masakra..
Kierownictwo na każdy telefon drze mordę jakby koniec świata miał być..Ja pier*ole czemu ludzie są tacy przewrażliwieni..jakby nie można było na spokojnie porozmawiać..To nie lepiej wszystko w złości i nerwach..
Bez sensu..
Jutro czeka mnie ciężki dzień.. Masakra
 

 
A było tak miło.. Cóż i się skończyło..
Więc..Nie ma sensu szukać sensu w czymś co jest bez sensu..
Myślisz..że poznałeś kogoś z kim można o wszystkim pogadać, na kim można zawsze polegać..Ludzie stwarzają pozory jak czegoś bardzo chcą..ZAWSZE..
 

 
Jakoś tak..
Cieszę sie z każdej chwili..Póki jest..Nie wiadomo jak długo. Oby jak najdłużej. Czas pokaże..

 

 
Wszystko co dobre..szybko się kończy..
Ten czas..te parę dni zleciało jak z bicza strzelił..zła jestem na czas..że tak szybko ucieka..okropnie szybko :<
 

 
Muszę mieć świadomość, że...pewne sprawy nie są na serio..To zabawa? Niby traktujemy się na poważnie, ale chodzi tylko o "jedno"..To moim zdaniem..
Jego zdaniem..jest uczucie, jest miłość..Heh jasne :-)
W pracy jak jej nie ma..jest normalna atmosfera..tak normalna, że to nie do pomyślenia że tak miło może być..
Muszę to wykorzystać, tą jej nieobecność..
 

 
Zapętliłam się..
Wszystko nabrało dziwnego biegu..
Czy ja naprawdę jest tak głupia i naiwna? Czy jednak nie dostrzegam pewnych rzeczy..
Nie bardzo ogarniam co jest grane..
W pracy siedze na dwóch stanowiskach..bo muszę "ją" zastępować..bo jej nie ma..
Byle do wakacji...a co później? Czy nadal tam będę?
W przeciągu roku zmienia sie tyle rzeczy..w głowie się nie mieści..
Czy pewne znajomości przetrwają? Czy warto się starać o pewne osoby? Mam taki mętlik..
Zapętliłam się..to do mnie nie podobne..
 

 
Nie wiem co jest grane, ale coś jest grane...
Wracam do pracy, a moja robota wisi...
Ja muszę zastępować tą cipe, wszystkie jej obowiązki robić, a jak tylko coś nie tak jest..to opieprz od góry do dołu dostaje.. A ona? Bo się nie obrobiła z robotą... Takie słowa przełożonego..nic się przecież nie stało..
Krew mnie zalewa..nienawidzę takich ludzi..
Ale cóż w firmie są równi i równiejsi...
 

 
Wszystko się popieprzyło..
Oby wrzesień czym prędzej zleciał.. wrrr...
Kuźwa...jestem zła... Wszystko poszło nie po mojej myśli...wszystko...
 

 
Ymm..pisałam już że go nienawidzę?
Więc mogę to powtarzać po stokroć... NIENAWIDZĘ GO.
Nie mogę na nim polegać.. Wszystko musi być tak jak on powie...nie mogę mieć swojego zdania...
A muszę z nim być...K*rwa muszę i to mnie wkutwia najbardziej...
Mam pół życia zmarnowane przez niego.
 

 
Mam wrażenie, że nadszedł czas abym wyjaśniła pewne rzeczy. Służbowo i prywatnie.
Prywatnie wczoraj z siostrą wyjaśniałam se parę spraw...ale jeżeli ktoś jest cholerną materialistką i jest zapatrzony tylko w swój czubek nosa, to była tylko strata czasu.
Służbowe muszę wyjaśnić na dniach w pracy.
Muszę oczyścić swoje myśli, swoją głowę. Moja spostrzegawczość niepokojąco zasnęła. To do mnie nie podobne...
 

 
Jak ja nienawidzę fałszywych osób, które w pracy robia pod górkę... obrabiają dupę byleby cos zrobić na swoją korzyść..Kuźwa co za porąbany dzień...
Bumerang powraca... i tak ku*wa w kółko... ile jeszcze??
 

 
Mam taką nadzieję, bo jest mi cholernie ciężko...