• Wpisów:90
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:9 160 / 3030 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
o to to, tak dokładnie...
 

 
 

 
Nie rozumiem, chyba jestem staroświecka, albo mam taki umysł... Jak można mając narzeczonego, który ma domek świeżo po remoncie, gdzie w remont nic a nic się nie wkładało i dokładało zdradzać go? Facet jest pod totalnym pantoflem. Ona do niego dzwoni z pracy i odzywa się gorzej niż do psa. A z kochasiem sms-uje i się spotyka potajemnie. Jaką to bladzią trzeba być, żeby się bzykać ze swoim przełożonym i podpierdzielać współpracowników?? I niby takie rzeczy tylko w filmach? >
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Życie jest bardzo przewrotne. Aż za bardzo.
Gdzieś kiedyś przeczytałam :"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach na przyszłość".
Nie ma czegoś takiego jak plany, bynajmniej w moim przypadku. Co zaplanuje a zwłaszcza coś na czym mi bardzo zleży wychodzi całkiem inaczej albo nie wychodzi wogóle...
Rok po roku śmierć bliskich osób w rodzinie, co przewróciło świat do góry nogami mój i mojej rodziny...
Wszystko przybrało bardzo szybkiego tempa, za szybkiego zdecydowanie.
Szukanie w snach mamy, i ostrzeżenia wujka, który zmarł parę miesięcy temu...
To całe życie jest takie pokręcone...
 

 
Nie ma sensu szukać sensu w czymś co jest bez sensu...
 

 
To prawda, o niczym innym nie marzę jak cofnąć się do lat dzieciństwa...
 

 
Każdy powinien mieć możliwość, ale tylko raz w życiu użyć przycisk "wstecz" lub "cofnij czas".
Ale tylko w momencie kiedy będzie na prawdę tego pragnąć. Móc cofnąć się do daty, lub do okresu czasu na którym najbardziej mu zależy, który najlepiej z całego życia wspomina i za którym tęskni...
Ja osobiście bardzo bym chciała cofnąć czas o 11 lat. To był najlepszy, najwspanialszy okres w moim życiu...
Wehikuł czasu...To byłby cud...
 

 
Wspomnienia są jedynym rajem, z którego nie można nas wygnać...
 

 
Niespełna 3 miesiące temu zmarła moja mama.
Chorowała na nowotwór, rok czasu walczyła i niestety "to" wygrało. Najbardziej mnie boli to, że 3 tygodnie przed śmiercią byłyśmy razem u jej lekarza onkologa na kontroli. Że była na chodzie praktycznie do samego końca. Że była do samego końca w 90% świadoma wszystkiego co się wokół dzieje... Dzień przed śmiercią humor jej dopisywał, apetyt miała jak nigdy, non stop coś podjadała...
A następnego dnia już się nie obudziła...

Nie pogodzę się z tym nigdy. Nigdy.
Sporo osób mi mówi "Czas goi rany..."
Jedynie jedna koleżanka mi powiedziała, której tato zmarł też na raka rok temu że "po pół roku jest już troszkę lepiej..."
Tak mi jej brakuje. Stracić kogoś tak bliskiego jest najgorsze co się może w życiu przydarzyć...
Pozostała pustka, rozpacz i złość. I wspomnienia...
 

 
Ślub w wieku 21 lat jest największym błędem jaki można w życiu popełnić...
Wiem to sama po sobie, dotarło to do mnie po 7 latach małżeństwa.
Ślub z wyboru bo "myśli się" że jest się zakochanym i że tak to jest to na zawsze...
Nie ma nigdy na zawsze, nie ma czegoś takiego...
  • awatar PearlWorld: Wiadomo nie ma co się śpieszyć, ale zachowanie się w młodym wieku wcale nie znaczy, że ten związek się rozpadnie. Mimo wszystko myślę, że potrzeba dobrych paru lat na decyzję o małżeństwie. Ale powiedzieć sobie szczerze trzeba, że miłość też czasem przemija.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest za co dziękować...

 

 
To ja poproszę o jedną taką...
 

 
Gdy jest bardzo smutno, kocha się zachody słońca...
 

 
Czy da się pogodzić ze śmiercią bliskiej osoby?
Moim zdaniem nie ma szans.
Nawet jak ukochana osoba chorowała od pewnego czasu i lekarze od samego początku nie dawali szans...
Nie da się na to przygotować. Bo niby jak można pogodzić się ze świadomością, że dana osoba może umrzeć, że jedynie będzie można ją zobaczyć na zdjęciach, że nie będzie można zadzwonić i usłyszeć jej głosu.
Dlaczego osoby, które są pomocne, które dają nam życie i o nas dbają, na które zawsze możemy liczyć odchodzą? Chorują na jakieś cholerstwa a ludzie którzy są brutalami, znęcają się nad rodzinami nad dziećmi, krzywdzą innych fizycznie i psychicznie; nic im nie jest nie chorują, żaden nowotwór się ich nie czepia kompletnie nic...
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie, w ogóle...
  • awatar Hope&Faith: @słodko-słona: dobrze napisałaś: "bóg nie wynagradza za dobro i nie karze za zło, wszystko to dzieło przypadku." Zgadzam się z Tobą w zupełności, choć nie powiem bardzo często właśnie to Boga winimy gdy odchodzi nam ktoś tak bardzo bliski, jak rodzice...
  • awatar słodko-słona: to jest w życiu przejebane, że następuje jego koniec i mierzą się z tym Ci, którzy jeszcze żyją. ja sobie nawet nie wyobrażam, że któreś z moich rodziców mogłoby umrzeć ( choć mam świadomość, ze kiedyś to nastąpi), bo to już teraz przynosi mi nic oprócz bólu. a sprawiedliwości nie ma na tym świecie, bóg nie wynagradza za dobro i nie karze za zło, wszystko to dzieło przypadku. :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›